Wyprowadziłam…

… rower na spacer.

W trakcie jazdy czasami zdarzają mi się nagłe olsnienia. Tym razem zaliczyłam dwa.

Pierwsze.

Mam szczęście ostatnio do ludzi spotykanych na wyjazdach. Trafiają mi się fajne, interesujące osoby. Pomyślałam później, że może nie ludzie, których spotykam są inni tylko moje nastawienie do ludzi w ogóle.

Drugie.

Pomyślałam sobie, że mam w środku tyle skumulowanej, zbieranej latami, upchanej w czarnej dziurze złości. I, że ona wyłazi w najmniej spodziewanych momentach. W zwykłych rozmowach z ekspedientką w sklepie, kiedy nie wystarcza mi cierpliwości na rozmowę. Co z nią zrobić? Nie wiem, jak ją stamtąd wyrzucić?

Co u Was? Jak maj?

Sunu2019s surface May 18, 2010 by NASA Goddard Photo and Video is licensed under CC-BY 2.0

Powrót…

… do pracy po urlopie tym razem było/jest bolesny.

Dopier dzisiaj dałam radę zrobić makijaż i pojechać do biuro. Dopiero dzisiaj mam siłę uśmiechnąć się do ludzi po drugiej stronie ekranu.

Słońce, błękit nieba, dobre jedzenie, ludzie spotkani przypadkiem, to wszystko sprawia, że człowiek zastanawia się po co robi to co robi i po co mu to co ma.

Można mieć mniej, robić mniej a żyć więcej.

Tak zdecydowanie brak mi drugiego człowieka, bardzo brak.

Królowa Nilu, Asuan 2022.

Przy okazji…

… mojego projekciku o budżecie małej wioski we wschodniej krainie toczymy walkę o autonomię dla Polski. Takie mniej agresywne słowo na niepodległość. Dziś jedna z większych bitew politycznych. Kosztowo i biznesowo decyzja jest oczywista na nasza korzyść. Jednak to polityka zdecyduje.

Trzymajcie kciuki.

Photo by Rakicevic Nenad on Pexels.com

Łatwiej

już wstać. O 6:05, kiedy dzwoni budzik, jest już nawet szaro. Wracając z pracy zdarza mi się nie robić tego po ciemku.

Good, słońce, kochane słońce. I nawet ten wiatr mi nie przeszkadza, ponieważ liczę, że niesie ze sobą wiosnę.

Od przyszłego tygodnia Średnia będzie mieszkać ze mną miesiąc. Ma praktyki u mnie we firmie. Cieszę się.

Co u Was? Żyjecie?

Eliminacja…

… toksycznych z zasięgu wpływu idzie mi całkiem dobrze. Pozostała jedna osoba. Nie będzie łatwo.

Nie wyeliminuje jej całkiem, bo chodzi ze mną na warsztaty jeszcze do końca czerwca, dwa razy w miesiącu. Ale może z nich zrezygnuje. Narzekała na nie w piątek.

Photo by Helena Jankoviu010dovu00e1 Kovu00e1u010dovu00e1 on Pexels.com

Dawno…

… tutaj nie zaglądałam. Bardzo dawno.

Skupiłam się na pracy, na nie czuciu czegokolwiek, na nie byciu w kontakcie.

Psychiatra zwiększyła mi dawkę leków, trochę pomogło, a trochę nie. Czuję się coraz bardziej wyobcowana. Umieranie taty obciąża mnie bardzo mocno.

Maraton zatwierdzeń koncepcji projektu też.

Strach przed przejściem do realizacji obezwładnia.

W poniedziałek psychopata z Bydgoszczy (ten od wyjazdu do Kolumbii) zadzwonił, że jest w moim mieście i chce z wizytą wpaść. Na kawę. Zgodziłam się, tylko po co?

Z jednej strony satysfakcja, że wciąż ma mój numer (kurwa żałosne), z drugiej nadzieja, że może moja wcześniejsza ocena była błędna. Niestety, są rzeczy której człowiek nie jest w sobie w stanie zmienić: małostkowości, chciwości, małego rozumku.

Nie mój problem. Niepotrzebne zamieszanie tylko, Głupia jestem.

Godzinę później przyjechał żołnierz, hmm.. przez moment się wystraszyłam, że się znają i się zmówili. Głupia ja.

Od urodzin dużo rozmawiamy o mieszkaniu razem, choć on głównie na mnie krzyczy jaka to nie dobra jestem po to, żeby załagodzić swój lęk że to się nie uda. Cytuję „Za pięć lat się znudzisz i ja zostanę z niczym, jesteś ode mnie mądrzejsza, lepiej wykształcona, bardziej majętna i więcej zarabiasz. To ja mam więcej do stracenia.” A ja tylko zapytałam, czy przyjedzie na jakiś urodzinowy seks. Skąd ta dyskusja?

Żeby już tak była wiosna…

Co u Was?

Photo by Vlada Karpovich on Pexels.com

Wczoraj…

… przypadkiem trafiłam do rehabilitanta, który zaczął rozmasowywać mi twarz i blizny po usunięciu migdałów, żeby przestał boleć mnie kręgosłup.

Pomogło, magic jakiś czy co?

W pracy dziś przeniosłam się do biura, gdzie będę siedzieć sama. To nie dobrze dla mnie jako mnie, lepiej dla nas bo nie będziemy sobie przeszkadzać na spotkaniach. W dobie telco niestety to stało się poważną trudnością, trzy osoby w biurze, na trzech różnych zdalnych spotkaniach i jeszcze jednocześnie mówią.

No nic, smutek i samotność.

Photo by Pixabay on Pexels.com

No I…

… w koncu udało mi się porozmawiać z panią doktor.

Wolałam nie wiedzieć.

Kilka tygodni do kilku miesięcy, ta runda będzie krótka i ostatnia.

Życie po blokadzie

jest piękniejsze. Chce mi się ruszać. Chce mi się chcieć.

Ojciec od 10.11 w szpitalu. Jest już po pierwszej chemii. Zakaz odwiedzin, telefonu w dyżurce lekarskiej nikt nie odbiera. Zwariować można. Drugi dzień próbuję się dowiedzieć co dalej.

Odwiedziny oczywiście zakazane. Codziennie podrzucam mu jakieś przekąski, odbieram brudne ciuchy i tyle. Frustrujące.

No i dostałam dzisiaj 2 tysie podwyżki. O tyle dziwne, że o nią nie prosiłam. O tyle dziwne, że generalnie nie ma podwyżek w tej firmie. Miłe ;).

Photo by Anni Roenkae on Pexels.com

Pisałam już?

Że Ojciec ma jednak nawrót raka? Badania pet-ct to pokazały. W środę odstawiam go do szpitala, chyba że na wejściowym covidzie okaże się, że jest chory. Istnieje taka opcja, ponieważ przed szczepieniem przeszedł bezobjawowo (podobnie jak ja) więc teraz też się boję, że test wykaże coś czego nie widać.

Dziś rano Najstarsza przywiozła Ojca do mnie, zresztą sama też została. Od kilku tygodni coraz częściej u mnie śpi. I jest mi z tym super. Zwłaszcza, że jest najmniej gadatliwa ze wszystkich trzech moich bratanic ;).

Ja w ubiegły czwartek zaliczyłam zastrzyk w kręgosłup. Czuję się po nim świetnie. Świat jest piękniejszy. Chce się żyć. Po roku walki z bólem, trudno się oduczyć wykrzykiwania „ała” przy wstawaniu z łóżka, czy zakładaniu skarpetek. W końcu mi przejdzie ;).

Do kompletu jeszcze terapia manualna i fizjoterapeuta, żeby się nauczyć ćwiczeń, które pozwolą utrzymać obecny stan rzeczy, a może nawet nieco poprawić sytuację.

W sumie pomimo wszystkiego dziś jest taki dzień, w którym pomyślałam sobie nie jest tak źle. Może jakoś się wykaraskamy z tego wszystkiego jako rodzina.

Młoda już myśli o świętach i losowaniu „tajnym” kto komu kupuje prezent. W tym roku budżet rośnie do 20pln na łebka ;). Strasznie trudno kupić coś fajnego w tym budżecie, ale w sumie to też frajda z tym powalczyć.

Obyśmy przy wigilijnym stole zasiedli w nie mniejszym składzie niż w ubiegłym roku.

Photo by Anna Shvets on Pexels.com

Co oni…

… maja w głowach. Faceci, w sensie. Po co taki kłamie kiedy na pierwszym spotkaniu i tak wszystko się wyda.

I wzrost, i zawód, i wykształcenie, i stan cywilny, i wszystko pozostałe.

chodziła…

… narzekała, zwlekała z wizytą u lekarza no to teraz ma.

Albo ostrzyknięcie epiduralne pod RTG miedzy 9 a 10 krąg, gdzie kawałek uszkodzonego dysku uciska na nerw. Jedyne 1500-2000pln lub rok czekania na nfz.

Albo operacja.

Uszkodzenia pierścienia włóknistego na poziomie L5S1

Powoli…

… do przodu.

Na cito przyjęcie do szpitala nadal się nie udało. Okazało się, że najpierw PET-CT, żeby określić stadium wznowy. Zapewne pomoże to podjąć decyzję, czy w ogóle warto hospitalizować, czy warto walczyć.

Nie oszukujmy się, ostania chemia prawie zabiła ojca a dziś jest 5 lat starszy i dużo słabszy fizycznie.

No nic, nie ma co gdybać trzeba czekać. Wbijamy w sobotę na badanie, później pewnie opis ze dwa tygodnie, wizyta u hematologa za kilka alb i kilkanaście nawet a w tym czasie będzie sobie powoli gasł. Nic na to nie poradzę. Powinnam się z tym pogodzić, jednak tak strasznie trudno jest odpuścić.

Poza tym… poza tym jest ok. Już we wtorek mam wizytę u ortopedy, tym razem z wynikiem rezonansu. I wcale „obrzęk szpiku kostnego” mnie nie przeraża, mam ważniejsze rzeczy na głowie niż jakaś pierdoła ze szpikiem. Zadanie dla lekarza brzmi: ma przestać boleć, najlepiej od zaraz.

Photo by Artem Saranin on Pexels.com

Konieczność…

… współpracy z publiczną służbą zdrowia kończy się najczęściej:

Kurwa, ja pierdole, co za debilzm, kurwa, kurwa, kurwa.

Wizyta w poradni hematologicznej na cito: kwiecień 2022.

Photo by Andrea Piacquadio on Pexels.com

Runda 3.

Wiem już dzisiaj, że będzie przegrana. Tak, czy inaczej.

Guzy w mózgu potwierdzone rezonansem, w poniedziałek PET i powrót na hematologię.

Jeśli będziemy leczyć, chemia go zabije szybciej niż choroba. Jeśli nie będziemy leczyć, choroba będzie zabijać dość wolno wyłączając kolejne połączenia nerwowe.

Nie ma dobrego wyboru.

I trzeba z tym żyć.

Photo by Pixabay on Pexels.com

Mieliśmy…

Jechać dziś z tata do Drezna na pogrzeb jego wuja. Nie pojechaliśmy.

1. Przedwczoraj zapomniał na kiedy umówił się do kosmetyczki, co jeszcze nie było takie niezwykle

2. Wczoraj, kiedy bratanica przywiozła go do mnie nie wiedział gdzie.

3. Dziś rano nie umiał trafić do windy

Pojechałam z nim do lekarza tak na wszelki. Skierowała nas na ostry dyżur na neurologie i tak kwitnę od kilku godzin w szpitalu

Tata ma za sobą tomograf, usg i kilka innych badań. Czekamy na wyniki. Pewnie kolejne kilka godzin.

Wydałam…

… 2500 na spodnie i kiecę, której poza jutrzejszym pogrzebem nie będę miała gdzie założyć.

Pojebalo mnie. Całkiem.

A wy, jaka głupotę zrobiliście ostatnio?

Pierwszy…

… rezonans za mną. Ciekawe kiedy wyniki będą.

Zrezygnowałam ze studiów. Ponad połowa zajęć on-online. Posiedzieć w domu przed monitorem to ja se za darmo mogę. Miałby być po to żeby wyjść do ludzi.

Jadę do pracy. Miłego dnia.

Jesień.

Jak co roku o tej porze roku. Żadnego zaskoczenia.

Nowe leki wciąż przynoszą nową jakość życia. Nie jest najlepiej, ale też nie jest i źle. To cieszy.

Na początku tygodnia skontaktowała się mną rekruterka z Anglii. Miałam cichą nadzieję, że oferta pracy będzie gdzieś poza Polską i da kopa do wyprowadzki. Niestety nie. Oferta dotyczyła tutejszego podwórka, Poznania dokładnie.

Zapytała mnie co dokładnie skłoniłoby mnie do zmiany pracy i nie byłam w stanie wymienić żadnego powodu. Tutaj mi dobrze. Mam swój mały projekcik, którego wartość wzrosłam do 96mln, zespół do 150 osób i co najważniejsze szefa, który się nie mnie boi. A jeszcze czasem zdarzają się miłe chwile, kiedy w przerwie spotkania wpadam biegiem do kuchni po kawę, a Roman strzela zza winkla ” ale super to prowadzisz”. To miłe chwile,.

Zastanawiam się czy we wcześniejszych firmach też mnie chwalili a ja nie byłam w stanie tego usłyszeć, czy rzeczywiście dopiero tutaj jestem gotowa na przyjmowanie komplementów, a dodatkowo są tutaj na tyle otwarci ludzie, że chwalą wprost.

Photo by Anastasia Shuraeva on Pexels.com

Nawyki…

… z dzieciństwa.

Ja mam taki, że jeśli w wędlinie jest choć milimetr białego tłuszczu to go wycinam.

Robiłam sobie kanapkę prze chwilą na śniadanie. Z polędwicą sopocką. Nie byłam w stanie powstrzymać tego odruchu, ani zmusić się do zjedzenia kanapki z tym czymś ;P.

Każdy z nas ma jakiegoś pierdolca, ja ma takiego. Jaki jest Wasz?

Photo by Kovacs Apor on Pexels.com

Jeden dzień…

… urlopu, żeby pójść do dentysty. Każdy pretekst jest dobry.

Wizyta u dentysty, w przeciwieństwie do wielu moich znajomych, nie budzi u mnie traumatycznych skojarzeń. Rzadko mam z nim do czynienia, pewnie dla tego.

Nowe prochy dają mi siłę, do bycia między ludźmi. W ubiegłym tygodniu spotkałam się ze „starymi” koleżankami. Mało tego sam sprowokowałam tę imprezę. Sushi spacer po mieście, drinek w knajpie ulubionych gejów w mieście. Powrót do domu również spacerem.

Prze chwilę mogłam/mogłyśmy poczuć się normalnie, jakby te dwa lata się nie wydarzyły.

Ogródki na starym pękały w szwach, muzyka, gwar, śmiech.

A dziś od rana poprawiam sobie nastrój w ten oto sposób ;).

@ivan___3

she is so cute and her confidence 👏 #fypシ #foryoupage #behal1 #kids♬ original sound – navi

Wybory.

Każdy z nas wybiera za siebie.

Koleżanka z pracy lat 42 zaszła w ciążę. Wybrała. Urodzi w lutym. Czwarte dziecko.

Podziwiam odwagę.

Photo by Henley Design Studio on Pexels.com

grzech…

… nie skorzystać ze światłej rady za 250 pln. Zaczęłam się zastanawiać co zrobić, żeby przełamać samotność.

W końcu wymyśliłam. Nic odkrywczego. Stosowałam to już nie raz. Zapisałam się na studia.

Poznam nowych ludzi, więcej będę chodzić (13 minut na pieszo od domu), czegoś się nauczę.

Photo by Alexandr Podvalny on Pexels.com

W trakcie…

… wizyty u psychiatry usłyszałam jedną z tych bezcennych rad, od których życie momentalnie staje się lepsze.

„Powinna Pani coś zrobić z tą samotnością”.

Ja pierdolę, co za odkrycie. Ile fakultetów trzeba skończyć i ile stówek wziąć za wizytę, aby dojść do poziomu udzielania tak światłych porad?

Pytam się: „Co? Co to jest to coś?”

Na to jak się domyślacie nie dostałam odpowiedzi.

Natomiast, po epizodzie z Luckiem, od czasu gdy go oddałam, rozważam przygarnięcie kota. Może zostawać sam na wiele godzin, podobno nawet dni. Potrzebuję kogoś/czegoś żywego w domu po powrocie. Żeby mi się chciało tutaj wracać, żeby chciało m i się cokolwiek, żeby było kogo/co przytulić.

Waham się. Kotu nie będzie tak łatwo znaleźć innego domu w razie porażki, a szczerze nie znoszę popełniania tych samych błędów.

Photo by Lucas Pezeta on Pexels.com

Pozbierałam się,

poskładałam do kupy.

Po wpisie w czerwca poszłam po rozum do głowy. Terapia, zmiana leków, naprawienie kręgosłupa, rozwiązanie zaburzeń hormonalnych pomogło.

Trochę to trwało. Jednak są pozytywne efekty.

Rano staje dbam o śniadanie i ostatnio złapałam się na tym jak przyjemne jest śniadanie i gorąca herbata.

Ostatnie dwa tygodnie spędziłam na wakacjach z rodziną. Pojechaliśmy ośmio-osobowym składem, 3 pokolenia. Pasowałam do nich, mniej więcej wstawaliśmy, szliśmy na śniadanie, na plaże, posiłki w tym samym czasie. Bez umawiania się i spinki. Dawno nie miałam takiego uczucia, że pasuję.

Opaliłam się. Znowu zaczęłam czytać. Chciało mi się rozmawiać. Postęp.

Photo by Ann H on Pexels.com

Żyję.

Mam się… no właśnie jak się mam? Nijak, to chyba odpowiednie słowo. I nie bardzo prawda.

  1. jestem wkurzona, że mój szef 4 osoby z 6 wypuścił na urlop w tym samym czasie
  2. jestem wkurzona, że mam nadprogramową miesiączkę po lekach hormonalnych
  3. jestem wkurzona, bo robota nie idzie jak powinna isc
  4. jestem wkurzona, bo przez awarie auta zabraknie mi pieniedzy w tym miesiącu
  5. jestem wkrzuona, bo tęsknię za Luckiem
  6. jestem wkurzona, bo spotykam się z żołnierzem
  7. jestem zadowolona, że leki hormonalne na okres przedmenopauzalny daja pozytywne efekty
  8. jestem zadowolona, że bede mieć w sierpniu 2 tygodnie urlopu
  9. jestem zadowolona, bo spotykam się z żołnierzem
  10. jestem zadowolona, bo projekt posuwa się do przodu
  11. jestem zadowolona, bo dostałam awans i podwyzkę
  12. jestem zadowolona, bo troche schudłam

Wróciłam do leków i na terapię. Kryzys chwilowo zażegnany.

Photo by Pixabay on Pexels.com

Zmęczyłam.

Się udawaniem. Udawaniem, ze życie mnie bawi.

Przekroczyłam dziś rano punkt krytyczny.

  • Szukam domu dla Lucka
  • Porządkuje papiery
  • Szukam instrukcji w necie

Deadline 30.06.

Arakis.

Czytaliście Diune Franka Herberta? Czuje się jak Fremenka na Arakis. Ale nie tej Paula Muadiba a na tej za Boga Imperatora. Już trochę zieleni, już trochę żyje się lepiej, już odchodzą do lamusa fanaberie obyczaje.

Jeszcze kiedy byłam dzieckiem była tutaj pustynia, daktyle, wielbłądy i Beduini.

Dziś kwitną kwiaty a wszechobecny żelbet rzuca cień.

Świat się zmienia. A ludzie nie uczą się niczego. Niewolnictwo w nowoczesnej odsłonie jest nadal niewolnictwem.

Diuna

Kwitnę.

Na opustoszałym lotnisku. Wylot dopiero o 15:00. Nie chciałam ryzykować późniejszego pociągu do Wawy. Zbyt duże ryzyko, ze jak wpadnę tutaj na ostatnia chwile tonpozwola mi się odprawić.

Lucek ma się dobrze u swoich tymczasowych opiekunów. Aż mnie wszystko boli, ze nie ma go ze mną. Nie potrafię sobie wyobrazić co czuja rodzice kiedy rozstają się z dzieckiem. To musi być chujowe uczucie.

Oby go oddali kiedy wrócę. Jeśli wrócę.

Powoli…

… zaczynam się pakować. W piątek wylot, no chyba, że wynik testu będzie nie halo. Osobiście się nie spodziewam. Wymarzony urlop. Bez komputera, z ograniczonym telefonem.

Photo by Alex Azabache on Pexels.com

Szczepienie.

Od kilku miesięcy chodziła i mówiłam, że się nie zaszczepię. Covid w listopadzie przeszłam bezobjawowo, gdyby nie wynik testu myślałabym, że to tylko migrena.

Cała moja rodzina przeszła bezobjowo, łącznie z ojcem (72) po chłoniaku ośrodkowego układu nerwowego i ciotką (73) ważącą 43 kg anorektyczką.

Ale…

Zapisałam się i zaszczepiłam, nie z obawy przed chorobą, a z chęci wyjścia z więźnia jakim jest maseczka, zakaz podróżowania, zakaz pracy w biurze pełnym zespołem, brak możliwości pójścia do fryzjera, na koncert, do kanjpy.

Im więcej nas się zaszczepi tym szybciej przestaną nas kontrolować.

Termin był bardzo szybki w sobotę w nocy (mocno w stanie wskazującym, na imprezie) zapisałam się już na piątek.

Zero jakichkolwiek objawów po szczepionce, poza delikatnym bólem ręki przy próbie spania na lewym boku. Dwójka moich przyjaciół podobnie. Ciotka podobnie. Jedyne co nas łączy wszyscy byliśmy chorzy.

Miała być astra-zeneka, był pfizer i szczerze.. szczerze to mi to w ogóle nie robi.

Photo by cottonbro on Pexels.com

I niby…

… wszystko dobrze, i niby wszystko pięknie.

Ocena roczna w pracy poskutkowała 30% podwyżką, nawet o nią nie prosiłam, co nie oznacza, że nie wezmę. Wezmę z przyjemnością.

Ogromny wysiłek włożony w prawie dok przygotowań do spotkania w ubiegły wtorek poskutkował zielonym światłem. Mogę wydać 80 mln złotych w pięć lat i zrobić projekt, który zmieni oblicze grupy kapitałowej w Polsce.

Po spotkaniu opadły emocje.

Po raz pierwszy do dłuższego czasu zabrakło mi kogoś z kim mogłabym poświętować. Nie, nie rodziny, przyjaciół, współpracowników, psa, tylko kogoś kto przez chwilę skupiłby się na mnie i mnie po prostu przytulił. Może nawet pocałował. Hahaha za daleko poszłam w tych marzeniach. Chciej mniej, mniej się rozczarujesz.

Czuje się taka bezwartościowa.

Znowu powróciły myśli żeby zajrzeć za balustradę i zobaczyć z bliska co jest na dole. Jakoś to ogarnę, to prawie pewne. Tyle, że chciałabym jakość zamiast jakoś.

A co u Was?

PS. dzisiaj idę się zaszczepić.

Photo by eberhard grossgasteiger on Pexels.com

Średnia…

…kroków ustabilizowała się na 12 tysięcy dziennie. Kręgosłup boli nadal.

Nie mniej Lucek wnosi w moje życie iskierkę bezcenną.

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: