2019-05-25, Niedziela.

Pomyślałam sobie wczoraj, że decyzja o pisaniu bloga w dwóch języka nieco wpłynęła na ostatnią ciszę. Z tego powodu rzadziej pisałam z telefonu, tym samym rzadziej w ogóle. Taką znalazłam przyczynę techniczną. Emocjonalna? No cóż większość z Was już zapewne to przerobiła. W trakcie moich 14 lat blokowania wielokrotnie następowały takie okresy. Kończyły się zazwyczaj…

2019-05-25, Sobota.

O niczym tak bardzo nie marzę jak o tym, aby mieć psa. Uszczęśliwiłby mnie. A ja jego nie bardzo, dlatego nie mam. Coraz więcej pracuję, coraz częściej wyjeżdżam. Mam nadzieję, że dożyję do emerytury i wtedy przysposobię nawet dwa. Tęsknię za Małą Pierdoła bardzo, każdego dnia choć to już 6 lat jak jej nie ma….

2019-05-05, Sunday.

Yesterday, all day I hypnotized yews outside the window to grow faster. I was in bed, I did not even get up to have breakfast. It was not until around 16:00 that laziness won the hunger.Today I have the impression that they have grown overnight. Yew trees. I covered them with fertilizer a few days…

2019-05-03, Friday.

Loneliness impresses a more profound mark. I wake up and repeat like a mantra. Accept this. Accept this. The chances are small that you will find. You’re not looking for any more. As a guy who prayed to God that he would make him win the lottery. After a few years, God thundered: “play in…

2019-04-14, Sunday.

Lives. I’m fine. I officially ended therapy because the therapist proposed the end. At this moment is good. Celibate from October, with no view of changing the state of affairs. The new job turned out to be a hit. I breathe deeply. I have a great team. I think of them as my children. Yesterday…

2019-03-17, Sunday.

Yesterday’s Voo Voo concert was fabulous. I had a great time. I sang, I was getting excited. When I turned to the exit, it turned out that my own cousin was behind me. It happens. We would never meet in our hometown. After the concert, we went for a drink. Finally, I gushed cheerfully with…